Kreacje, szampan, dużo fajerwerków.
Sylwester, Nowy Rok; nic specjalnego.
Komu w drogę temu kac... whatever.
Wieczne sprzeczki o to, kto będzie miał więcej.
Więcej alkoholu.
Więcej narkotyków.
Więcej seksu.
Więcej.
Więcej.
WIĘCEJ
Łączenie nie jest poprawne :(
Anyway.
Życzę pourywanych rączek na wskutek głupich zabaw z petardami oraz pigułek gwałtu w kieliszkach.
Przydadzą się.
Przynajmniej nie będziecie pamiętać bólu po urwaniu.
Oczywiście skutki tego upojenia będą wieczne.
Regret.
Znajdźcie consensus.
Nie przeginajcie.
To nic fajnego.
Ja się będę dobrze bawić wraz z Piccolo, zimnymi ogniami i paczką żelków.
Kilku znajomych.
Nic ciekawego.
Przecież
macie
tony
PRZYJACIÓŁ.
Idźcie do nich. Bawcie się.
Tylko później nie narzekajcie na brak kończyn.
Peace out.
wtorek, 30 grudnia 2014
czwartek, 25 grudnia 2014
Świąteczna schizofazja.
24 grudnia, natłok znanych i mniej znanych osób.
Każdy to zna.
Nie każdy akceptuje.
Na co komu życzenia od siostry brata ciotecznego matki?
Absurd.
Rozmowy przy ubitym z zimną krwią karpiu o tym, o tamtym, o niczym.
Czy wiesz, że Jan Paweł II zmarł?
No jasne.
Och...
Silenzio.
Dzielenie się opłatkiem.

Wigilia, teoretycznie, powinna być szczera.
Zdrowia, szczęścia i czego tylko zapragniesz.
Każdemu po kolei.
Każdemu.
Po.
Kolei.
Nikt nie jest wyjątkowy, bo nic o nikim nie wiesz.
Ignoranza.
Fałszywe uśmiechy, suche paszteciki.
Możemy już szukać pierwszej gwiazdki?
Nie.
Nie ma.
Nigdy nie przyjedzie.
Rudolfa z dupy.
Mikołaja Otyłego.
Jak cię widzą, tak cię piszą.
Wszyscy święci są martwi.
If there's no Santa, there is no Claus.
Znowu koszulka? Co za nowość.
Tak trudno trafić w gust nastolatki.

Będzie dobrze.
Jeszcze trochę i czas do domu.
I spać.
Silenzio.
Zwyczajnie spalmy się na stosie powszechnej ignorancji i sztuczności.
Nie pamiętamy nawet kiedy Święta stały się materialne.
Garnitur, sukienka, ładna piosenka.
Nie rób tego, są Święta.
Ubierz się ładnie, są Święta.
Przywitaj się z ciocią, są przecież Święta.
Zjedz wszystkie 12 potraw, dzisiaj możesz trochę przytyć.
Przecież są Święta
Finito.
Można spać.
Dzisiaj 25. Kalendarz adwentowy może się jebać.
Każdy to zna.
Nie każdy akceptuje.
Na co komu życzenia od siostry brata ciotecznego matki?
Absurd.
Rozmowy przy ubitym z zimną krwią karpiu o tym, o tamtym, o niczym.
Czy wiesz, że Jan Paweł II zmarł?
No jasne.
Och...
Silenzio.
Dzielenie się opłatkiem.
Wigilia, teoretycznie, powinna być szczera.
Zdrowia, szczęścia i czego tylko zapragniesz.
Każdemu po kolei.
Każdemu.
Po.
Kolei.
Nikt nie jest wyjątkowy, bo nic o nikim nie wiesz.
Ignoranza.
Fałszywe uśmiechy, suche paszteciki.
Możemy już szukać pierwszej gwiazdki?
Nie.
Nie ma.
Nigdy nie przyjedzie.
Rudolfa z dupy.
Mikołaja Otyłego.
Jak cię widzą, tak cię piszą.
Wszyscy święci są martwi.
If there's no Santa, there is no Claus.
Znowu koszulka? Co za nowość.
Tak trudno trafić w gust nastolatki.

Będzie dobrze.
Jeszcze trochę i czas do domu.
I spać.
Silenzio.
Zwyczajnie spalmy się na stosie powszechnej ignorancji i sztuczności.
Nie pamiętamy nawet kiedy Święta stały się materialne.
Garnitur, sukienka, ładna piosenka.
Nie rób tego, są Święta.
Ubierz się ładnie, są Święta.
Przywitaj się z ciocią, są przecież Święta.
Zjedz wszystkie 12 potraw, dzisiaj możesz trochę przytyć.
Przecież są Święta
Finito.
Można spać.
Dzisiaj 25. Kalendarz adwentowy może się jebać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)