czwartek, 25 grudnia 2014

Świąteczna schizofazja.

24 grudnia, natłok znanych i mniej znanych osób.
Każdy to zna.
Nie każdy akceptuje.

Na co komu życzenia od siostry brata ciotecznego matki?
Absurd.

Rozmowy przy ubitym z zimną krwią karpiu o tym, o tamtym, o niczym.
Czy wiesz, że Jan Paweł II zmarł?
No jasne.
Och...

Silenzio.

Dzielenie się opłatkiem.



Wigilia, teoretycznie, powinna być szczera.
Zdrowia, szczęścia i czego tylko zapragniesz.
Każdemu po kolei.
Każdemu.
Po.
Kolei.

Nikt nie jest wyjątkowy, bo nic o nikim nie wiesz.

Ignoranza.

Fałszywe uśmiechy, suche paszteciki.
Możemy już szukać pierwszej gwiazdki?
Nie.
Nie ma.
Nigdy nie przyjedzie.
Rudolfa z dupy.
Mikołaja Otyłego.

Jak cię widzą, tak cię piszą.

Wszyscy święci są martwi.

If there's no Santa, there is no Claus.

Znowu koszulka? Co za nowość.
Tak trudno trafić w gust nastolatki.



Będzie dobrze.
Jeszcze trochę i czas do domu.
I spać.

Silenzio.

Zwyczajnie spalmy się na stosie powszechnej ignorancji i sztuczności.
Nie pamiętamy nawet kiedy Święta stały się materialne.

Garnitur, sukienka, ładna piosenka.

Nie rób tego, są Święta.

Ubierz się ładnie, są Święta.

Przywitaj się z ciocią, są przecież Święta.

Zjedz wszystkie 12 potraw, dzisiaj możesz trochę przytyć.
Przecież są Święta

Finito.

Można spać.

Dzisiaj 25. Kalendarz adwentowy może się jebać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz